Wokół turnieju

-

Częstochowa chwali Wadowice

-
Wywiad z Rafałem Bogusem, pierwszym trenerem zespołu Delic Pol Norwid Częstochowa, półfinalisty MMP.
Wywiad udzielony w przeddzień finału, w którym zespół z Częstochowy uległ 1:2 drużynie Tempo 25 Olsztyn.
-
Jak ocenia pan sportowy poziom imprezy?
Turniej przebiega na wysokim poziomie. Zespoły reprezentują wyrównane umiejętności i mecze są bardzo zacięte. Większość spotkań decyduje się w tie-breaku.
Wadowice nie mają swojego zespołu młodzików, mimo to PZPS powierzył tegoroczną edycję MMP tutejszej organizacji ALPS. Jak ocenia pan stronę organizacyjną imprezy?
Jestem pod dużym wrażeniem organizacji turnieju. Wyżywienie i warunki, w jakich przebywają zawodnicy są na najwyższym poziomie i na pewno ma to wpływ na atmosferę zawodów. Warunki techniczne, obsługa na hali i koordynacja całości zasługuje na wysokie uznanie. Życzę Wadowicom, żebyście dochowali się własnej drużyny młodzików, która będzie mogła w przyszłości zorganizować taki turniej jako pełnoprawny sportowy gospodarz imprezy.
Czy jakieś wydarzenie z tych mistrzostw zostanie panu szczególnie w pamięci?
Polska w ostatnich dniach zmaga się z powodzią i tym głównie zajmują się media. Te wydarzenia mają też pewien wpływ na drużyny. Ale sportowe emocje i niezwykła atmosfera imprezy, którą zapewnili organizatorzy zostanie nam wszystkim na długo w pamięci.
Kto zdobędzie Puchar?
Chciałbym, żeby puchar pojechał z nami do Częstochowy (śmiech). Ale niech zwycięży najlepszy!
Wysłuchał Roman Zięba

Łódzki raper “Stroju” czyli Piotr Strożek, autor hymnu Wadowickich Dni Siatkówki,
specjalnie dla alps.org.pl
-
Jak to się stało że powstał utwór Wadowice 2010?
Pomysł ten narodził się podczas Final Four Ligi Mistrzów w Łodzi, gdzie poznałem Romana, jednego z fanów siatkówki z Wadowic. Właściwie już po krótkiej, spontanicznej rozmowie wiedziałem, że powstanie coś ciekawego. Było mało czasu na realizację utworu, ale efekt końcowy wyszedł chyba niezły.
DSR, wrocławski producent, z którym współpracuje już od dłuższego czasu, stworzył podkład muzyczny, ja zarwałem noc na napisanie tekstu i dalej to już poszło…
Czym jest dla ciebie rap? Czy siatkówka i rap mają coś wspólnego?
Dla mnie rap to coś więcej niż zwykłe hobby, czy zainteresowanie. Siatkówka i rap to dwie pasje mojego życia. Dlatego cieszę się, że mogłem je połączyć, zarówno wtedy, gdy tworzyłem hymn dla Skry Bełchatów jak i teraz, tworząc kolejny siatkarski utwór dla Wadowic. To nie jest jakiś kawałek nagrany tak sobie. Jego energia i siła biorą się stąd, że zarówno muzyka, jak i siatkówka są mocno obecne w moim życiu na codzień. Zagranie na żywo hymnu Skry na Atlas Arenie przy obecności ponad 14 tysięcy kibiców to naprawdę było dla mnie wydarzenie, którego nigdy nie zapomnę.
Tekst hymnu Wadowickich Dni Siatkówki ma wyraźnie siatkarskiego ducha. Jakie są twoje związki z piłką siatkową?
Siatkówkę trenowałem od dzieciaka w łódzkiej Wifamie. Poświęcałem na to bardzo dużo czasu. Na szczeblu kadeta i juniora odnosiłem sukcesy. Nawet gdzieś tam w głowie pojawiały się nadzieje, że może kiedyś będę grał zawodowo. Niestety może trochę warunki fizyczne, może trochę zdrowie uniemożliwiły mi te marzenia. Dziś gram dużo na plaży i w łódzkiej amatorskiej lidze siatkówki. Tak więc mam styczność z piłką siatkową cały czas. Nawet, gdy się nie jest zawodowcem, to gra może sprawiać wiele radości, podtrzymuje się kondycję. To po prostu najlepszy sposób na spędzanie zdrowo wolego czasu.

Łódź znana jest w Polsce jako “mekka” siatkówki. Czy łódzka siatkówka to tylko Liga Światowa i Final Four z udziałem Skry Bełchatów?
W Łodzi niestety jest trochę słabo z siatkówką na szczeblu zawodowym. W tak dużym mieście jak Łódź niestety nie ma żadnej męskiej drużyny grającej w PlusLidze. Możemy się za to pochwalić żeńską drużyną Budowlanych, gdzie dziewczyny jako beniaminek uplasowały się w czołówce najwyższej klasy rozgrywkowej. Bliskość Bełchatowa i dobra infrastruktura sportowa (Atlas Arena) daje się wykazać od czasu do czasu kibicom, którzy na prawdę prezentują się wyśmienicie podczas właśnie czy to meczy ligi mistrzów z udziałem Skry Bełchatów, czy to podczas meczy reprezentacyjnych. Warto też podkreślić, że w Łodzi funkcjonuje liga amatorska, która jest bardzo popularna. Zrzesza ogromną liczbę uczestników, nie tylko z Łodzi, ale również i z okolic, bo są drużyny z Tuszyna, Rzgowa, Zgierza, zawodnicy z Koluszek, Pabianic i tak można by było wymieniać jeszcze długo. A poziom najwyższej ligi jest naprawdę imponujący jak na warunki amatorskie.

Czy w przyszłości napisałbyś coś jeszcze dla Wadowic?
Widziałem kibiców z Wadowic na Final Four Ligi Mistrzów w Łodzi. Pomimo takiej odległości mają swój klub kibica i czynnie wspierają Skrę. Jestem pełen podziwu, że wkładają w to wszystko tyle serca.  Dlatego przyszłość na pewno przyniesie coś nowego. Nie będzie trzeba mnie namawiać, bo sam wyjdę z taką inicjatywą.

Dziękuję i do zobaczenia na kolejnej siatkarskiej imprezie w Wadowicach!

-
-
Posłuchaj hymnu Wadowickich Dni Siatkówki 2010